Jest szansa

Drukuj

Mińskie memorandum, pomiędzy władzami Ukrainy a separatystami budzi w opinii publicznej liczne kontrowersje. Jednak w sytuacji jaka wykreowała się za naszą wschodnia granicą, wydaje się być decyzją słuszna.
Przede wszystkim Kijów nie ma wielu argumentów – siły zbrojne Ukrainy nie są w stanie skutecznie walczyć z separatystami, wspieranymi przez rosyjskie oddziały. Prezydent Poroszenko zrozumiał też chyba, że w obawie przed konfrontacją z Rosją, żadne zachodnie państwo nie wesprze Ukrainy militarnie. Ukraina musi sobie radzić sama – a kontynuacja działań zbrojnych doprowadzi tylko do dalszych strat w ukraińskiej armii, zniszczeń w Donbasie i śmierci cywilów.
Cz y w związku z tym, Donbas stanie się drugim Naddniestrzem? Niekoniecznie, paradoksalnie zwiększenie autonomii w objętych konfliktem regionach, jeśli uda się zachować pokój, może przynieść pewne korzyści. Klucz leży w Kijowie – ukraińskie władze muszą jak najszybciej unormować sytuacje i zająć się tym co najważniejsze, tym o co walczyli ludzie na Majdanie – reformowaniem kraju. Przede wszystkim walka z korupcją, reformy gospodarcze, ratowanie budżetu. Ukrainie potrzebny jest Plan Balcerowicza, kompleksowa zmiana we wszystkich obszarach państwa. Majdan a następnie konflikt z Rosją wzmocnił w Ukraińcach proeuropejskie dążenia, zapewne uzbroił też samo społeczeństwo w większą dozę wyobraźnie, cierpliwości i gotowości do poświęceń. Ale obywatele muszą widzieć, że rządzący mają plan i go realizują, że w perspektywie kilku kolejnych lat sytuacja zacznie się poprawiać. Sukces reform zapewne też pozwoli ponownie przywrócić Donbas Ukrainie.
Istotne będzie też wparcie UE, nie może być ono bezrefleksyjne, Unia musi być surowym krytykiem poczynań Kijowa, ale sprawiedliwym i zachowywać przy tym otwarty umysł.

Czytaj również